Posty

Zebranie w Tiuturlistanie

Obraz
Przewodniczący Peter siedział już w sali obrad. Obok niego dwie młode, otyłe urzędniczki. Ich twarze nie były zbyt czytelne, gdyż w tym środowisku wprawa w maskowaniu uczuć osiągnęła spory stopień doskonałości. Przewodniczący rzucił poprawny żart. Urzędniczki zaniosły się poprawnym śmiechem. - Mamy plan!  - rozpoczął przemowę przewodniczący Peter. -  Musimy raz na zawsze urwać głowę Hydrze bezdomności!  Urzędniczki zanotowały w kajecikach myśl, potakując z podziwem głowami. - C hcę, żebyśmy, Towarzysze, wszyscy działali jak sprawna, dobrze naoliwiona maszyna - dodał przewodniczący. - Ż eby nikt już nigdy w naszym najpiękniejszym Mieście na świecie nie musiał cierpieć  na ulicy.  Otyłe urzędniczki zaczęły z podziwem klaskać a z nimi całe zebrane w sali kierownicze grono .  - Kolejnym etapem planu - kontynuował przewodniczący - będzie edukacja naszych mniejszych braci w bezdomności, by dopomóc im p owrócić na łono aktywnego ...

Rozmowa

Obraz
Fred znów spóźnił się do pracy. Ponad godzinę. Wytłumaczył na początku ze spokojem, że to przez molestowanie, którego doświadczył w dzieciństwie: z powodu traumy brał leki, które zaburzały mu sen, w efekcie czego nie mógł się dobudzić i spóźnił do pracy. Gdy kierownik Janek spojrzał na Freda z ojcowskim smutkiem, Fred zaczął krzyczeć. Krzyczał, ze cala ta rozmowa rozbliźniła mu traumę. Krzyczał o krzyku, ze krzyk był również efektem ubocznym dawnych przeżyć. Fred wyrzucił kierownikowi Jankowi, że czuje się prześladowany w miejscu pracy. Kierownik Janek długo przypatrywał się okrągłej postaci Freda wymachującej ramionami jak ośmiornica w kierunku Janka. Pięćdziesięcioletni facet zaklęty w ciele dziecka. Na jednym z jego ramion widniał tatuaż - logo klubu piłkarskiego z napisem "Tylko to się liczy". Nagle kierownik Janek doznał metafizycznego uczucia dziwności istnienia - połączenia absurdu, smutku i radości.  Jeśli klub piłkarski mógł...

Metoda Wyższej Miłości

Obraz
W ośrodku "Uciecha", jakoż i w całym sektorze pozarządowym, stosowano pozornie najprostszą metodę pomocy - terapię skoncentrowaną na osobie Carla Rogersa. Metoda ta była powszechnie stosowana, gdyż mało kosztowała i nie wymagała od większości pracowników długoletnich szkoleń czy specjalistycznej wiedzy. Jej głównym założeniem było przeświadczenie, że klient sam jest sobie najlepszym ekspertem, który wie najlepiej, co jest dla niego dobre i jak sobie pomóc. Rolą pracownika było jedynie aktywne słuchanie i okazywanie klientowi bezwarunkowej i autentycznej akceptacji, empatii i  uznania. Bezwarunkowa akceptacja pracownika miała prowadzić do samoakceptacji klienta, który w tej atmosferze wyższej miłości i wolności docierał do pokładów swej ukrytej wewnętrznej wiedzy i dokonywał zmiany ku szczęśliwszemu życiu i pełniejszemu człowieczeństwu.

Spacer

Obraz
Jaka jest racja istnienia tych wszystkich ludzi, tej bezsensownej krzątaniny, tych uśmiechów, tych zabiegów o pieniądze, tych zwierzęcych i wirtualnych rozrywek? Przy odrobinie przenikliwości łatwo jest podzielić przechodniów na szereg typów, odgadnąć ich przynależność klasową, ich obyczaje i to, co ich w tej chwili zaprząta. Perspektywa czasu ulega skrótowi: wiek dziecięcy, dojrzały i starość przechodniów zbijają się w jedno, upływają w ciągu sekundy, na miejscu przechodnia jest już tylko powietrze. Rozpatrywane na planie fizjologicznym istnienie tego właśnie przechodnia zamiast innego nie ma żadnego sensu. Wnikając natomiast w ich umysły, odkryje się tam niesłychane brednie. Nie zdają sobie oni zupełnie sprawy, że nic nie jest ich własne, że wszystko zależy od momentu w historii, który ich zrodził: ich praca, ich ubranie, ich ruchy, ich odmiana uśmiechu, ich wierzenia i poglądy. Są wcielona siłą bezwładności właśnie przez to, że ulegają złudzeniu, iż...

Poniedziałek

Obraz
Zaczął padać deszcz. Kierownik Janek przemknął przez tylne wejście zastawione przeładowanymi kubłami na śmieci. Wstrzymał oddech, mijając piętro, na którym rezydował Litwin Arunas. Smród był tak ogromny, że Janek z trudem powstrzymał odruch wymiotny. Wreszcie wbiegł do swojego biura. Odetchnął. Był przez chwilę bezpieczny. Odliczanie rozpoczęte na nowo. Jeszcze tylko pięć dni, siedem godzin i pięćdziesiąt pięć minut. Znowu niczym Syzyf stał u podnóża góry, by wtaczać nań głaz, który i tak na samym szczycie wymknie mu się z rąk i stoczy w dół. Usiadł na krześle i spojrzał przez okno. Po starych kamienicach jeszcze starszego miasta spływały strugi deszczu. Pojawili się pierwsi turyści z Chin okryci przeciwdeszczową folią z mapami w rękach. Na razie przyjechali tylko na zwiady, żeby wkrótce uczynić ten chylący się ku upadkowi świat sobie podległym. Z zadumy wyrwały Janka krzyki na korytarzu. Jeden z narkomanów dostał dziś zasiłek i zdążył już z samego rana zaćpać. Po subteln...

Przyjechałem i zostało mi niewiele czasu

Obraz
Przyjechałem. I nagle przeszyła mnie myśl, że zostało mi niewiele czasu. Ludzie w tramwaju zamienili się w ryby. Racjonalne. Nudne. I mdłe. Z identyfikatorami na szyjach - dla bezpieczeństwa i potrzeby przynależności. Bóg  ostatecznie umarł w dwudziestym wieku a z nim tradycyjne społeczności i uniwersalne instrukcje życia. Wszystko jest już tylko nazwą bez znaczenia. Wszystko jest już tylko problemem odpowiedniej interpretacji. Zadziwia mnie w tym intuicja Nietzschego. Przewidział świat sto lat do przodu. Wszystko pokryła mgła nudy i obojętności, rozrzedzana klubami zainteresowań. Nie mamy w końcu wyjścia. Zostaliśmy sami ze sobą. Magiczna Elektryczność Mięsa. - Miałaś przyjść i podziwiać moją super katapultę, którą wystrzelę naszą miłość na słońce - powiedział z lekkim wyrzutem facet z identyfikatorem urzędu podatkowego Jej Królewskiej Mości na szyi. - Wiem, że zgłębiałaś karty przeszłości, żeby zrozumieć karty przyszłości, ale przez ciebie w tym tygodniu już nic ciekawego ...